czwartek, 4 sierpnia 2022
Pożegnania i powitania
sobota, 31 lipca 2021
Nie ma nic prócz drogi
Cel? Czy nie jest absurdem stawianie celów? Co wiemy o przyszłości? Tylko tyle, że nasza droga prędzej, czy później się skończy. Dokąd nas poprowadzi? Do ostatniego dnia. Do końca. Wszystko w świecie ma granice. My, nasi bliscy, przyroda, klimat, zwierzęta, morza i rzeki, ustroje i religie. Dlaczego po prostu nie iść swoją drogą i nie rozglądać się wokół siebie? Nie widzę żadnego innego sensu. Skoro już jestem, chcę pozwolić sobie być. Jutro jest ułudą. Ja jestem ułudą. Jestem zimnym ogniem na nocnym niebie. Jesteśmy efemeryczni jak kolorowe motyle. Nic nie ma większego znaczenia. Życie się zaczyna, życie się kończy. Jak zdmuchnięta świeca. Nic nie poradzę na to, że jestem. Nic nie poradzę na to, że mnie nie będzie. Cel? No nie, ja nie. Nie wierzę. Nie.
sobota, 14 listopada 2020
Hedonizm mnie napędza.
Zmysły pozwalają mi doświadczać przyjemności. Zapach pomarańczy, smak czarnej kawy, dotyk luksusowego balsamu na skórze, widok przystojnego mężczyzny, dźwięki orkiestry strojącej się przed koncertem. Czym byłoby moje życie bez tych doznań? Byłoby uboższe. I smutniejsze.
Ruch daje mi radość mobilności, siły, elastyczności, sprawności. Daje endorfiny. Spacer wzbogaca mnie o widok drzewa, sikorki, psa i dziecka. W tańcu czuję energię witalną, czuję, że żyję, czuję się szczęśliwa. Joga to dbałość o dobrostan - ciała i ducha. To pochylenie się nad skrzywdzonym dzieckiem we mnie.
Tworzenie cieszy mnie i uspokaja. Narysowana twarz to nowa rzecz, kolorowa rzecz, unikalna rzecz, rzecz pochodząca ze mnie. Napisany wiersz jest inny niż cokolwiek, co jest. Zupa, którą ugotowałam jest smaczna i zawiera wszystkie emocje, które chcę przekazać w posiłku dla męża i dla mnie.
Życie nie sprowadza się do doznań. No nie. Według mnie nie. Jednak jest coś naturalnego i oczywistego w pogrążeniu się w smaki, kolory, dźwięki i dotyk życia. I w zapachu drzewa sandałowego.
Hedonizm jest wystarczającym sensem życia.
poniedziałek, 29 czerwca 2020
Słuchając Pearl Jam
Chcę dużo, a przecież mam dużo. Dlaczego to, co inne zawsze wydaje mi się bardziej godne pożądania niż to, co moje? Jak nie zapaść się w sobie? Jak nie dać się wchłonąć własnej pustce? Co zrobić, gdy rozpacz sprzysięga się z poczuciem beznadziejności i podchodzi mi pod gardło? Jak, jak, jak...
niedziela, 24 maja 2020
Za mną połowa 💪🏻
Ostatnie dni - to w większości sesje medytacji prowadzonej i freestyle jogowy, gdzie pozwalałam ciału kierować praktyką.
Jakie zmiany widzę po siedmiu tygodniach? Zdecydowanie większy kontakt z ciałem i emocjami. Regulację apetytu. Większy szacunek do siebie. Mniej lęku, większe skupienie.
Czy ciężko mi każdego dnia rozkładać matę? I tak i nie. Są dni kiedy ogólnie czuję niechęć do aktywności. Praktyka jest odbiciem każdego dnia. Asany są równie leniwe jak ja lub równie dynamiczne jak ja.
Czy byłam na macie rzeczywiście KAŻDEGO DNIA?
Ile dni opuściłam?
Nie byłam celująca, ale spisałam się na pięć plus. Z 51 dni, tylko jeden pozbawiłam praktyki. Joga jest odbiciem życia i nasza droga jogi jest tak samo niedoskonała jak droga życia.
I tak jest dobrze.
niedziela, 17 maja 2020
Dzień 44 - innego ciała nie będzie!
środa, 6 maja 2020
Dzień 33 - wsłuchaj się w swój puls 🥁
Dziś przyszła pora na joga freestyle - nie oceniam. Jest mi dobrze.






